Pstrykfeatured
… Pierwszy wrzesień. Idę z rodziną na miejski festyn. Hospicjum ma tam stoisko, nie odpuszczę. Na przeciwko sunie młody Rumcajs. Dość nietypowy – strzelisty niczym średniowieczny mnich, z aparatem na piersi, za to zarośnięty rasowo. Uśmiecha się od ucha do ucha, zerka w moją stronę. Zdecydowanie nie znam Rumcajsa, ale uśmiech zostaje. Pstryk. Malujemy z dziećmi motyle, opowiadamy o rozbudowie hospicjum, kwestujemy. Przyglądam się jej raz po raz: zaangażowana, roześmiana. Czytaj dalej


