Archive - październik - 2014

Napisfeatured

– „Stracić twarz”, tak mówią. Ja, proszę pani, tracę twarz dosłownie. Nie, płakać nie będę, tak tylko mówię, bo to jest nawet zabawne. Pod opatrunkiem rośnie mi skorupiak, ukwiał, cała koralowa rafa. Nie chce pani tego widzieć. Herbata jest niepotrzebna, drzwi mogą być otwarte, do sklepu iść po nic nie trzeba. Siadam obok i skubię mankiet. Wolałabym uciec. Do lidla, do ikei obok – po cokolwiek, po pretekst. Siedzę, Czytaj dalej

Próbkafeatured

Centrum miasta, poranek, rześkie powietrze i dziesięć minut przed czasem. Wchodzę do cukierni, kupuję drożdżówki i niosę je tacie, który pracuje obok. Idę przez plac, macham siatką, na ławkach gołębie przycupki. Jest ciepło, spokojnie, jest jesień. Ginekolog na dziewiątą dwadzieścia – od lat ten sam i na ty. Badanie, gadanie. Na koniec mówię: – Kilka dni temu znalazłam na szyi kulkę, pewnie coś z tarczycą albo mi się zdaje. Czytaj dalej

Loading...