Trójkąt i uchofeatured

Wystawa jest w samym sercu miasta, cykl zdjęć o odchodzeniu na amen.
Koordynatorka z hospicjum i dwie wolontariuszki w roli. Robimy za ekspertów – zdecydowanie nie w dziedzinie fotografii.

Fotografie są piękne, oszczędne, wyważone. Na sali studenci wydziałów artystycznych, przyjaciele autora. Zdjęcia dokumentują odchodzących po sobie rodziców, świat, który jakoś przy okazji się rozpada; pozostają przedmioty, wydmuszki ubrań.
Dyskusja toczy się wokół wolno/nie wolno fotografować, wolno/nie wolno wystawiać. Wyrazy uznania, wyrazy zaniepokojenia.

Najbardziej utkwiło mi pozornie nieudane, brzydkie zdjęcie. Prześwietlony kadr, w centralnym punkcie trójkątny uchwyt, który często można znaleźć nad łóżkiem chorego. Za trójkątem banalny obraz na ścianie: ścieżka, drzewa. Trójkąt odwraca uwagę, świeci światłem upiornej jarzeniówki. Perspektywa łóżka, perspektywa chorego.

Uchwyt przyjął na siebie błysk lampy, pejzaż z drugiego planu się oddala, jest niemal czarny. Świat sprzed choroby jest światem umarłym. Tu i teraz kroplówka, tu i teraz geometria leczenia.
Uchwyt bolesny, ratunkowy.

Oglądam kadr za kadrem, słucham.

I nagle Ula. Ula – wolontariuszka, która od kilku miesięcy jest codziennie przy hospicyjnym łóżku swojej mamy – wyciąga telefon i mówi, że też.

Robi zdjęcia, dużo zdjęć. Ręce, uśmiech, zbliżenie na ucho.

– To nie są artystyczne fotografie – mówi. – Ale mam je, robię, chronię.

– Zobaczcie – Ula unosi telefon. – To ucho mojej mamy.

Różowe ucho zajmuje cały ekran.

– Gdy mamy zabraknie, będę przykładać telefon do ust i mówić prosto do tego ucha.

  • https://www.blogger.com/profile/08668944375253533052 MamOla

    Niezmiennie mnie wzruszasz…
    Dziękuję

  • https://www.blogger.com/profile/14036859121812405138 NaMarginesie Życia

    Historia niezwykle poruszająca. Taka trochę moja.

  • https://www.blogger.com/profile/01051346528285961094 Anika Werner

    mam takie zdjęcia..takie o których piszesz..zdjęcia …Łukasza..mówię do Jego ucha, całuje Jego usta, patrzę w Jego oczy…dziękuję Zorka…

  • https://www.blogger.com/profile/16059354027515079925 Żaneta Beznazwska

    ..by ocalić od zapomnienia..

  • https://www.blogger.com/profile/07926912445174255852 Marteczka Ka

    Wzruszające…

  • https://www.blogger.com/profile/10708777268457126504 Magda

    Niestety nie zdążyłam ze zdjęciem. Nie mam ani jednego. Tylko te w brzuchu. I rozmyte wspomnienie.

  • https://www.blogger.com/profile/01476112904781056411 Emilia

    Piękne.

  • Jarek Guc

    Nie robiłem Mamie zdjęć…mam te uśmiechnięte z czasów przed chorobą.
    Założyłem mały notatnik – wygląda jak paszport. Chciałem tam zapisywać najważniejsze rzeczy z naszych ostatnich rozmów. Jest pusty.
    Chciałem wówczas zapisać wszystko a nie miałem odwagi zapisać nic.
    Potem okazało się, że nie musiałem nic zapisywać – mam to wyryte w sobie na zawsze.

  • https://www.blogger.com/profile/17019743413105693510 Bartek Biernacki

    Ile Ty w sobie, zorko, nosisz zdjęć z tą "inną geometrią"?
    Piszesz coś, wpada, czasem płytki afekt a czasem niewyrazy sensu, życie sobie cieknie, przyspiesza-tak-raczej…
    …i nagle dudni dusza tym Twoim jarzeniówkowym porównaniem, obraz się trzęsie już-nie-taki-pewny, to ulowe ucho w telefonie kompletnie mnie zamiata, bo poszeptałby jeszcze przez chwilę, chociaż na pięć minut, niech sobie trójkąt nad głowami łypie.
    Dobrze tak sobie z Tobą posiedzieć.

  • Anonimowy

    O, dziekuje <3 Doczekalam sie 😉 Wspanialy wpis …. I odczucia….

  • Anonimowy

    ten wpis oszałamia, więcej nic.

  • https://www.blogger.com/profile/16477438994035093558 mama maja

    Piszę karmiąc mojego 4 miesiecznego synka, wymarwymarzonego, upragnionego…patrzę i się nie mogę napatrzeć, zapamiętuje każdy centymetr jego twarzy, uczę się jej na pamięć…Spotkałam Panią w Gadze, bałam się przeczytac, ale gdy zaczęłam to nie mogę przestać; ) Mamy ze sobą wiele wspólnego to samo miejsce na ziemi, te same doświadczenia po stracie dziecka…dziękuję
    p.s. Polecam Kwietniową czarownicę, jeśli jeszcze Pani nie czytała.
    Pozdrawiam ciepło i puchato.
    Mama Maja

  • Anonimowy

    Dziękuję za ten wpis ja mam taką chusteczkę, którą wycierałam łzy i pot mojego Andrzeja, dla mnie to relikwia ………

  • https://www.blogger.com/profile/15142794043583816895 małypsychopata

    Nie myślałam, że ucho może wzruszyć do łez. Jednak może

  • Anonimowy

    A ja znalazłam w internecie zdjęcie moich rodziców z 50 lecia ślubu (otrzymali pochwałe z samego urzędu hahha) , mój tata zmarł 18 września (nie dał rady pokonać raka) , starsznie za nim tęsknię …. i tak poprostu chciałabym się do niego przytulić … usłyszeć choć przez moment jego zachrypniety głos ……

  • Anonimowy

    Wzruszające niesamowicie, dziękuję
    Szkoda, że nie pomyślałam o tym tamtego dnia, szkoda…

    Edyta

  • https://www.blogger.com/profile/11270622335059889280 Jola Wawrzynek

    Przed śmiercią mojej mamy bałam się, czy zdąrzę jej o wszystkim powiedzieć . Wydawało mi się, że tak . Minęło 5 lat , a ja zapomniałam że przecież będzie "teraz" i chciałabym jej powiedzieć o tym "ciągu dalszym". Ula ma rację , zdjęcie ucha mamy … – 1000 przytuleń – Jolka

  • Anonimowy

    popłakałam się
    imbirella

  • Anonimowy

    Ja nie lubię zdjęć, bo ludzie znikają a na zdjęciach nadal są. Piszę listy. Ręcznie, na kartce w kratkę. Potem zaklejam i palę na cmentarzu. Taka moja (może głupia) forma komunikacji.
    gracka

  • https://www.blogger.com/profile/14167284350381217103 GAJA

    Robię zdjęcia i nagrywam rozmowy. Ostatnie rozmowy z Mamą…
    Dziękuję za kolejne wpisy. Pomagają.

  • https://www.blogger.com/profile/00952142204350450759 Agnieszka Kaluga

  • Anonimowy

    kupiłam Pani książkę już chyba z 2 miesiące temu, ale do teraz jej nie przeczytałam… boje się że czytając będę wyła przy każdej stronie

  • Justyna Zimna

    To ucho. Ja też zbieram. Uszy, oczy, usta.